sobota, 7 lipca 2012

Przystanek nr 1 - Litwa

Naszą wyprawę po Europie północno-wschodniej zaczęliśmy od zwiedzenia stolicy Litwy - Wilna. Jest to dosyć małe miasto z interesującą starówką, ale żadna egzotyka. Zwłaszcza że w 90% gdy coś kupujesz, dogadasz się po polsku.

Troki to śliczne miasteczko z charakterystycznym zamkiem krzyżackim zbudowany przez księcia Witolda, położonym na wyspie (przechodzi się do niego przez jeszcze jedną wyspę, w sumie dwa mosty do pokonania).

Kłajpeda to takie miasto portowe, z którego płynęliśmy na mierzeję kurońską, a tam do miasta Nida. Co ciekawe, po litewsku oznacza ono odcisk stopy i wiąże się z legendą poszukiwania idealnego miejsca na osadę (jest to opisane w jakiejś bocznej uliczce na ścianie ze smokiem, gdzie zawędrowałam całkowicie przypadkiem, nie było żadnej tabliczki, a to dosyć istotna informacja o tym mieście-jego legenda, czyż nie?)


Pocztówki od największej Wilno, u góry Kłajpeda a na dole Troki.

4 komentarze:

Daniela pisze...

Zazdroszczę C i tej podróży! Ja zwiedziłam w szybkim tempie Troki i przepiękne Wilno, , a przydałoby się tam pobyć przynajmniej kilka dni.

Labores pisze...

my spędziliśmy 3 dni w Wilnie, jak dla mnie troszkę za długo, ogólnie Litwa jest bardzo podobna do PL, jedynie w Druskiennikach zatrzymałabym się dłużej, żeby wypocząć porządnie nad Niemnem :)))

haftytiny@o2.pl pisze...

a ja też jak gdzieś bym jechała to na kilka dni żeby poczuć klimat , poznać ludzi i skosztować regionalnych rarytasów:) kiedyś pojechaliśmy na wczasy agroturystyczne, odpocząć od zgiełku i hałasu, po 4 dniach uciekliśmy do miasta:))) tak źle i tak nie dobrze:))

Labores pisze...

:)))))))))))))