sobota, 17 czerwca 2017

Magnolie z Fujairah

Tytuł zwodniczy, ponieważ te rośliny nie rosną w północno wschodniej części Emiratów;) ale o tym poniżej...

Mąż już dawno mi powiedział : "koniec z małymi wzorkami, wyhaftuj jakiś obraz". A więc w najbliższym czasie zajmę się haftem DMC, zakupionym na wiosennej wystawie haftu 2011. Przedstawia on magnolie, a fotka zrobiona została jeszcze w PL z kasztanami znalezionymi w Chorwacji (są to jadalne odmiany naszych kasztanów).



 Po kilku krótkich wieczorach spędzonych z magnolią, powstało coś takiego


Nawiązując do Fujairah, jest to nazwa emiratu oraz głównego miasta nad zatoką omańską. Śliczne widoki łączące góry i morze oraz niższa temperatura niż w reszcie emiratów ściąga w ten region wielu turystów. Z Dubaju jest to jakieś 2h samochodem poprzez pasmo górskie (wyglądające jak żwirowisko, ponieważ góry są bardzo stare, wypiętrzone między 20-ma a 2-ma milionami lat temu).

Jedna z atrakcji rejonu - Meczet Al Badiyah - najstarszy meczet w Emiratach zbudowany w 1446 roku z cegieł i błota, posiada tylko 4 kopuły (podczas gdy nowe mają od 7 do 20) oraz nie ma wieży (minaretu- z którego muezin nawołuje na modlitwy).


A poniżej współczesny meczet z okolicy

 Tutaj poglądowa mapka



Mam nadzieję, że takie zwiedzanie Emiratów ze mną przypadło wam do gustu, kraj jest wart wizyty:)
Pozdrawiam was gorąco (temperatury już zaczynają dobijać 50st)!!!

piątek, 26 maja 2017

100 lat!

Wczoraj minęły kolejne urodzinki, mąż spisał się na medal : kupił mi prezent wprost stworzony dla mnie! Portfel Van Gogha!!! Czyż nie jest to małe dzieło sztuki?!


Dziękuję Doriss, Piegucho i Basiu za podpowiedź do poprzedniego posta :) Do xxxwanie vs zmiana ramki, zobaczymy co się uda lepiej przypasować!

piątek, 19 maja 2017

Jak wypełnić tę pustkę..?

W związku z cudowną okolicznością zdobycia przeze mnie nowej pracy, miałam teraz 2 tygodnie przymusowego urlopu. Każdy będąc w Emiratach w celach nieturystycznych potrzebuje wizy. Dlatego też musiałam zmienić wizę na sponsorowaną przez mojego nowego pracodawcę. Aby móc otrzymać taką wizę trzeba prócz dostarczenia mnóstwa formularzy przejść badania lekarskie (po pobraniu krwi robią test na HIV i żółtaczkę oraz wykonują za pomocą promieni Roentgena prześwietlenie płuc). Dopiero otrzymawszy odpowiednie wyniki można ubiegać się o wizę.

W międzyczasie miałam chwilkę na haftowanie. Szybki mały haft i mamy koszyczek z kwiatkami:



Jednak po oprawieniu powstała pusta przestrzeń nad koszyczkiem, która aż krzyczy żeby się nią zająć... Możecie coś zaproponować? Myślałam nad jakimś inicjałem albo datą, ale sama nie wiem... Podpowiecie coś może z własnych doświadczeń z takimi sytuacjami?

poniedziałek, 1 maja 2017

Motyla noga! oraz Dubaj dla opornych ;)

Skończony motyllo prezentuje się tak:


A poniżej z zamalowanymi kratkami, jest to wygodne, bo wiem gdzie już dziubnęłam, a poza tym ma działanie terapeutyczne, niczym zeszytowe kolorowanki mindfulness.

A tu łącznie z zestawem karteczkowym, przyznam że to jedna z ładniejszych Orchidei jakie haftowałam, te kolory są po prostu urzekające i bardzo energetyczne! I - uwaga!- nie skończyła mi się ani jedna mulina z zestawu, co jest ewenementem! ;))

A teraz odczaruję wam Dubaj : jest to bardzo nowoczesne miasto, mimo że leży nad Zatoką Perską na Półwyspie Arabskim i osobom nie interesującym się tym rejonem może kojarzyć się z zacofaną Arabią S. czy Kuwejtem. Mogę normalnie prowadzić samochód, sama poruszać się po mieście taksówką czy pieszo (jak nie jest upalnie, czyli w miesiącach listopad-marzec). Szejk Dubaju jest postępowy i przyciąga kapitał zagraniczny budując wszystko naj! Oczywiście są tego blaski i cienie, ale nie chcę wgłębiać się w minusy kraju (wierzcie lub nie, ale obowiązuje tu cenzura gdyż jest to państwo policyjne, ale dzięki wszechobecnej inwigilacji i władzy, jest bardzo bezpiecznie bo niewielu jest śmiałków gotowych ryzykować złamanie prawa). Namiastkę życia tutaj możecie liznąć czytając Dubaj Pałkiewicza, choć on przejaskrawia to miasto (wiadomo, trzeba nakład sprzedać). W Dubaju spokojnie można porozumieć się po angielsku właściwie wszędzie, napisy też są w tym języku np. na tablicach (znakach) przy ulicach. Jedzenie sprowadzane jest z całego świata, można chodzić do baru czy na siłownię (to jest standardem w większości budynków, tak jak basen-za darmo dla każdego mieszkańca owego budynku). Ubieram się jak w PL, nigdy nie pokazywałam szczególnie dużo ciała ;) Ale podczas wizyty w urzędzie czy zwiedzaniu meczetu, zakrywam się od kolan wzwyż oraz ramiona i dekolt. Są plaże na których chodzę w bikini, są też plaże tylko dla osób w burkini - stąd też wiele kobiet z tego regionu mimo sporej ilości promieni słonecznych "dostępnych" w ciągu roku ma niedobór wit.D. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich (Dubaj nie jest ich stolicą, a Abu Dhabi) jest bardzo niewielu rdzennych mieszkańców, a do tego są w większości bardzo zamożni i bywa że nie pracują bo dostają mnóstwo pieniędzy od rządu. Nacje przeważające to Hindusi i Pakistańczycy oraz Filipińczycy. Mnie często biorą za Francuzkę (mam blond włosy, niebieskie oczy i jasną karnację). Kompletnie nie wiedzą, gdzie leży Polska i z czym się im może kojarzyć :)) Jak macie jakieś pytania o ten kraj, czy miasto w którym mieszkam już ponad rok, piszcie.
Przy okazji chciałam kogoś pozdrowić- uroczą podróżniczkę, kociarę i hafciarkę, z którą spędziliśmy (również z moim mężem i jej koleżanką) bardzo miły grudniowy wieczór grillując na pustyni! Pozdrawiam Cię serdecznie Basiu :)))

sobota, 1 kwietnia 2017

Farashatan - motyl

Tak po arabsku brzmi motyw przewodni mojej najnowszej Orchidei.

فراشة


A ostatnie moje zimówki oprawiłam w skórzane ramki, które dumnie prezentują się obok kolekcji muszli (zbiory z zeszłego roku, w tym jeszcze nie udało nam się zawitać na plażę w celach kąpieli, choć pogoda dopisuje już od dwóch tygodni, tzn. ponad 25 st).


Podzielę się też z wami fotkami z okolicy mojej pracy (pracuję w jednym z międzynarodowych banków).



Miłego i twórczego dnia!

środa, 22 marca 2017

Dla kogo to wszystko?

Nasza blogowa miłość (to znaczy ja i blog) ma wzloty i upadki, ale te emocje nadal się gdzieś tlą, więc raz na jakiś czas, po pewnym odpuszczeniu tematu, wracam tu z energią i optymizmem :)))

Problem z ręką - jak ręką odjął, póki co brak.

Kilka dni temu ukończyłam hafcikową Orchideę, o ile dobrze liczę nr 4. Zawitała na nocnej szafce mojego męża. W naszym nowym apartamencie (przeprowadziliśmy się w styczniu). Mamy teraz naprawdę przytulne miejsce na 15 piętrze z widokiem na pole golfowe i pustynię. Wieczorami przelatują koło nas zielone papugi, a nocą nietoperze - uwielbiam!





No ale wracając do pytania w tytule - dla kogo ten blog?
Dla mnie!
<3
+100 pkt. do miłości własnej :D

Dziś to zrozumiałam. W pracy przeglądałam pocztę na komórce, z ciekawości weszłam na swojego  bloga i naszły mnie wspomnienia i z rozrzewnieniem przeglądnęłam swoje posty, cofając się do 2013 roku... Blog dał mi radochę i postanowiłam dziś do niego znów dołączyć. Żeby móc co wspominać następnym razem :D

A oto Orchidea zimowa nr 4



A więc mam nadzieję, że teraz popchnę moje upodobanie do haftu i blogu, co zaowocuje nowymi kartkami z kalendarza, w które będę sobie spoglądać w przyszłości :))) Pozdrawiam!!! :*