niedziela, 26 listopada 2017

Bastakiya i souk

Witajcie!
Ostatnio odwiedzili mnie rodzice, więc nie obyło się bez największych atrakcji turystycznych. Dlatego też na razie nie mam czym się pochwalić jeśli chodzi o haft, ale za to będzie troszkę zdjęć Emiratów (blog zbacza w kierunku przewodnika po ZEA :)) Poniżej wizyta w muzeum Dubaju w rejonie starej dzielnicy zwanej Bastakiya, gdzie prezentują się typowe dla regionu formy spędzania czasu, czy tutejszy historyczny biznes, jak negocjacje w sprawie kupna pereł, połów owych pereł, wyszywanie tkanin przez kobiety, wygląd typowego domu, a także sklepiki z odzieżą czy przyprawami, oraz drzwi nabijane gwoździami i kindżały (broń).





 







W tym rejonie są także souki, czyli bazary. Textile souk (z ciuchami), gold souk (z wyrobami jubilerskimi) oraz spice souk (z przyprawami). Żeby zwiedzić je wszystkie warto wybrać się abrą (łódeczką), poniżej barka i fantastyczna knajpa z lokalnym jedzeniem oraz wyroby ze złota.


 A poniżej największy pierścień świata wpisany do księgi rekordów Guinessa, Najmat Taiba. Ma wagę prawie 64 kg, a wyceniony jest na ponad 2 000 000 $. Pilnuje go ten pan po lewej :D


Niestety mój fiołek nie przetrwał... Albo klima go wykończyła albo go przelałam... :( Pozdrawiam was z 30 stopniowego Dubaju! Wreszcie jest przyjemnie :)))

9 komentarzy:

Piegucha pisze...

Ojej, ale ciekawy wpis. Najbardziej to by mnie taki targ ze zlotem ciekawil :) Z Brazylii przywiozlam sobie troche zlota i caly czas je nosze :)
Aaaaa, w tym tygodniu poznalam Greka, ktory od 2 lat mieszka w Dubaju! Bardzo zadowolony i staral mnie sie przekonac do wizyty, ale mnie chyba Grecja bardziej odpowiada :D

mavselina pisze...

Ciekawa relacja :)

Jadwiga Król pisze...

Ojejkuś,nacieszyłaś moje oko pięknymi zdjęciami i opowieścią:)Pozdrawiam

violka pisze...

Bez haftu ale równie pięknie i bardzo interesująco. :)
Patrząc na te zdjęcia z autentycznego miasta, chyba jego części bardziej zamieszkałej przez zwykłych ludzi - budynki robią na mnie wrażenie niedokończonych.
W muzealnej scence co ta Arabka tam tworzy? Ma taki wałek, jak do koronki klockowej, ale to chyba nie to. Zauważyłaś?
A u nas już konkretny przymrozek - wieczorem, w nocy, nad ranem, na termometrze poniżej zera. Brr... A u Ciebie tam, takie przyjemne ciepełko :)
Pozdrawiam.

Małgosia - "Sztuka w papilotach" pisze...

Ja to jestem człowiek Północy i jednak wolę nasze dzisiejsze 5 stopni niż dubajskie 30! Ale nie zaprzeczam, że promieni słońca w listopadzie trochę mi brakuje :). Bardzo fajne są te wpisy o Emiratach, dla nas to mniej lub bardziej ale zawsze egzotyka, a Ty pokazujesz ją od takiej nie-przewodnikowej, czyli najciekawszej strony.
Oko przyciągają te misterne "kolczugi" ze złota, ciekawa jestem kto i na jakie okazje je nosi...

Laura pisze...

Świetny wpis, a zdjęcia zapierają oddech. Świetnie.

musiak87 pisze...

Jak zwykle zdjęcia mega ciekawe! Z wielką przyjemnością sobie to wszystko obejrzałam:)Czuję się trochę jakbym tam była;)
Pozdrawiam:)

musiak87 pisze...

No cóż, moje trampeczki powstawały przez 3 wieczory:) w dzień nie mam czasu, a późne wieczory są moje:))) Tylko właśnie nie wiem co z nimi zrobić, na razie leżą sobie spokojnie w teczce.
Czy Ty wiesz, że ja nigdy nie nosiłam espadryli? Jak na upał to dla mnie najlepsze japonki, ale w Dubaju chyba nie sprawdziłyby się prawda?;) Cóż, w każdym razie na ten moment zmierzam ku ciepłym kozakom i wełnianym skarpetom, bo zima za pasem...
Pozdrawiam cieplutko!!

maurycjusz pisze...

oj, wrocily mi sentymentalne wspomnienia, kiedy to rok temu tam stapalam! uwielbiam ta dzielnice! ;)